Wywiady
Z Koroną Kielce się dogadujemy
10. października 2011
autor: Krzysztof Baranowski
Jak sobie radzi w marketingu jeden z najlepszych polskich klubów? O tym opowiedział Paweł Papaj - Manager Marketingu Vive Targi Kielce.


- Piłka ręczna to w Polsce sport, który nie wywalczył jeszcze pozycji dominującej. Jak klub radzi sobie z pozyskiwanie kibiców i sponsorów?
 
- Wciąż jesteśmy za siatkówką, a wydaje się, że również za koszykówką i żużlem. Nie mówię tu nawet o piłce nożnej, bo ją rozpatrywać można osobno. W ciągu ostatnich kilku lat poszliśmy jednak znacząco do przodu i mam nadzieję, że ta tendencja nie tylko się utrzyma, ale piłka ręczna nabierze jeszcze większego tempa – zarówno przez działania Związku, jak i klubów. Na pewno olbrzymim krokiem do przodu byłaby organizacja przez Polskę Mistrzostw Europy w 2016 roku, ale też i sukcesy – zarówno reprezentacji, jak i klubowe. 
 
Jeśli zaś chodzi konkretnie o nas, to piłka ręczna w Kielcach i regionie świętokrzyskim ma bardzo silną pozycję i nie skłamię, jeśli powiem, że jesteśmy przed wymienionymi na początku dyscyplinami sportu. Widać to właśnie po frekwencji na meczach, jak i liczbie firm wspierających w ramach „Klubu 100” działającego przy klubie.
 
- Konieczna jest „walka” o kibiców z sekcją piłkarską Korony Kielce? Czy mieszkańcy utożsamiając się z miastem najpierw idą na mecz piłki nożnej, a później wspierać piłkarzy ręcznych?
 
- Duża część kielczan to zarówno kibice piłki ręcznej, jak i piłki nożnej. Z Koroną współpracujemy, nie organizujemy meczów w jednym czasie i dajemy ludziom możliwość obejrzenia obu widowisk. Oczywiście są zapewne i tacy kibice o których trzeba zabiegać, albo i tacy, którzy za skarby nie pójdą na piłkę nożną i odwrotnie – na ręczną. My cieszymy się, że z roku na rok sprzedajemy bardzo dużą część hali posiadaczom karnetów, a duża część kibiców jest z nami od wielu, wielu lat.
 
- Jak powinna wyglądać kampania marketingowa w sporcie? W przypadku produktów na półkach sklepowych, jakość reklamy mierzona jest w ilości sprzedaży, a jak to wygląda w przypadku klubu sportowego?
 
- W klubie również mierzona ona może być ilością sprzedaży. Sprzedaży biletów, reklam, produktów w sklepie. Tyle, że jeśli mówimy o popularności, to klub sportowy jest niestety w dużej mierze uzależniony od mediów. Może te relacje budować, ale jeśli w przypadku takich dyscyplin, jak nasza nie osiągnie wyniku sportowego, to ma niewielkie szanse na przebicie się w Polsce. W regionie oczywiście tak.  
 
- Jak to wygląda w Vive?
 
- Jeszcze nie wygląda to tak jak byśmy sobie życzyli. W regionie na pewno nie wypadamy źle, ale dla nas celem jest też dotarcie do ludzi w Polsce i powiedzenie im: „zobaczcie, jest taki klub jak Vive, gra w świetnych meczach, są tu wielkie emocje” i zachęcić ich do przyjazdu, do zakupu koszulki, szukania transmisji telewizyjnej, czy nawet inwestycji w klub – w przypadku przedsiębiorców.
 
- Polska piłka ręczna dostępna jest wyłącznie na płatnych kanałach sportowych. Jak ważne w budżecie są pieniądze z tytułu praw telewizyjnych?
 
- Każda złotówka jest dla nas bardzo ważna, ale wpływy z tytułu praw telewizyjnych nie są w żadnym stopniu porównywalne do tych w piłce nożnej. Zarówno jeśli chodzi o sumy jak i procentowy udział w budżecie.
 
- W jaki sposób drużyna Vive Targi Kielce współpracuje z miastem?
 
- Współpraca jest dobra. Miasto pomaga klubowi w szerokim zakresie. Współpracujemy również w szkoleniu młodzieży ze szkołami, korzystamy z miejskich obiektów. Nie ma na co narzekać. Nasz klub promuje zarówno Kielce jak i województwo świętokrzyskie. Realizujemy projekt współfinansowany ze środków unijnych „Gramy razem dla Świętokrzyskiego” – chcemy pokazać jak ciekawy jest nasz region i że warto przyjechać do nas choćby na weekend, zobaczyć ciekawe miejsca i sam mecz Vive Targi Kielce.
 
- Promocja klubu medialnego, takiego jak Vive, jest prostsza o tyle, że łatwo na nim skupić zainteresowanie mediów, sponsorów i kibiców. W jaki sposób promowałby Pan klub z niższej ligi?
 
- Klub z niższej ligi zawsze działa bardziej lokalnie, więc wydaje się, że najlepszym sposobem jest pobudzenie wśród ludzi lokalnego patriotyzmu. Z sukcesów kogo mają się cieszyć, jak nie swoich chłopaków? Nawet tych małych. 
 
- Choć to dwie różne kwestie, to może spróbuje Pan odpowiedzieć na to pytanie. Co muszą robić kluby piłki nożnej, aby pójść w Wasze ślady i odnosić systematyczne sukcesy na arenie międzynarodowej (pomijając czynnik czysto sportowy)?
 
- Choćbym chciał pominąć aspekt sportowy, to chyba się nie da - on jest tu najważniejszy. Poziom ligi i polskiej piłki nożnej nie wydaje się na tyle wysoki, by mógł konkurować w Europie. Widać to z resztą po wynikach naszych drużyn. Życzę wszystkim jak najlepiej, ale najpierw potrzebni są piłkarze. Teraz wiele klubów ma lub będzie miało nowe stadiony, więc infrastruktura już jest, na stadionach jest coraz mniej rozrób (choć te też najbardziej kojarzą się z futbolem), zostaje wychować piłkarzy zarówno sportowo jak i mentalnie i znaleźć pieniądze, by ich zatrzymać w Polsce. Zobaczymy czy się uda po Euro, bo to jest największa szansa dla piłki nożnej. Taka na jaką czeka też piłka ręczna. 

Rozmawiał Krzysztof Baranowski
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.