Zdaniem eksperta
Fake news - realne zagrożenie dla sportowców
20. lutego 2017
notował: Waldemar Gojtowski
W czasach, w których rządzi tzw. kultura headline'u, a głównym źródłem wiadomości stają się media społecznościowe sprawdzone i rzetelne informacje szczególnie zyskują na znaczeniu. Jak sportowcy mogą radzić sobie z fake news?


Fake news (ang. fałszywa wiadomość) to zjawisko rozprzestrzeniania w szybkim tempie w całości lub w części nieprawdziwych informacji. Do rangi problemu dyskutowanego publicznie podniesione zostało podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Wtedy zaczęto mówić o odpowiedzialności największych wydawców za rozpowszechnianie fake news, a do problemu odniósł się osobiście Mark Zuckerberg. Fake news to nie tylko informacje rozprzestrzeniające się na Facebooku czy Twitterze. Osobną grupę stanowią płatne reklamy wykupywane w serwisach takich gigantów jak New York Times.

Jan Cieński z Politico.eu w Onet Rano zwracał uwagę niedawno na fakt, że ludzie odchodzą od mediów tradycyjnych na rzecz Facebooka i Twittera. To sami użytkownicy mogą tym samym nadawać stopień ważności informacji poprzez liczbę polubień lub udostępnień. O ważności zagrożenia świadczy choćby fakt, że Komisja ds. kultury, mediów i sportu w brytyjskim parlamencie określa fake news jako "zagrożenie dla demokracji", a w Niemczech zaczęto mówić o karze w wysokości 500 000 euro za każdy fake news opublikowany na Facebooku.

Są głosy, które mówią, że dla sportu fake news nie stanowi takiego problemu, jak choćby dla świata polityki, ponieważ sport jest "sprawdzalny". Ktoś wygrywa 1:0, ktoś odnosi kontuzję, ktoś spada z ligi. Nie zgadzam się z taką tezą. Sportowcy są naturalnymi obiektami uwielbienia lub nienawiści i stają się łatwym celem. Wywołana w odpowiednio szybkim tempie akcja dezinformacyjna (modne słowo ostatnio) może zrujnować wizerunek sportowca. Problem jest stosunkowo niewielki, kiedy fake news jak to miało miejsce niedawno donosi o śmiertelnym wypadku Rogera Federera - takie doniesienia łatwo zweryfikować. Pojawiały się i pojawiać będą także różnego rodzaju kreatywne żarty, np. o transferach piłkarskich (z udziałem istniejących, jak i zmyślonych zawodników). Sytuacja robi się poważna, gdy doniesienie dotyczyć będzie np. stosowania niedozwolonych środków dopingujących przez sportowca, którego wizerunek jest lub potencjalnie może być wart miliony dolarów.

Powstaje pytanie, jak się przed tym bronić? Co mogą zrobić sportowcy, by nie stać się ofiarą fake news? Podstawą jest tutaj świadomość budowania własnego wizerunku. Współpraca ze swoim otoczeniem zarówno poprzez własne, jak i tradycyjne media. Konieczność budowania własnych, profesjonalnych kanałów komunikacji dziś przypomina o sobie ze zdwojoną siłą. To pierwszy punkt styku z kibicami, to ważny punkt zainteresowania sponsorów. Jednocześnie nie bez znaczenia pozostają media tradycyjne. One mogą dać sportowcowi zasięg i szybkość dotarcia z dementi ws. rozprzestrzeniającej się nieprawdziwej informacji.

Sportowcy nie powinni pozostawać z tym problemem sami. Duża rola w tym miejscu należy także do ich sponsorów. Szczególnie na poziomie edukacji dotyczącej współpracy z mediami zewnętrznymi i budowania mediów własnych. Sponsorzy świadomie inwestujący w markę sportowca często przez kilka lat są narażeni w takim samym stopniu jak on na negatywne oddziaływanie fake newsów.  

O autorze

Waldemar Gojtowski - dziś sport business project director w Grupie Onet-RAS Polska, w przeszłości m.in. tworzył od podstaw cyfrowe kanały komunikacji piłkarskiej Ekstraklasy.

Więcej tekstów autora można znaleźć pod adresem sportlab.blog.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2017 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.