Sylwetki
Aleksandr Miedwiediew: Hokej to nasza gra
2. czerwca 2014
Która liga hokejowa jest najlepszą na świecie? Bez zastanowienia odpowiadasz NHL. A po niej? Kontinientalnaja Chokkiejnaja Liga (KHL), na której czele stoi Aleksandr Miedwiediew.


Teraz można by przepisać Wikipedię. Co to nie on i gdzież to nie podejmował wyzwań. Największym wydaje się... pokazywanie w nielicznych wywiadach ludzkiego i sympatycznego oblicza. Taki wujek Alek. To jedna z twarzy. Dla wielu to patrzący daleko do przodu strateg, chłodno myślący biznesowy zabójca. 
 
Pieniądze lubią ciszę
 
Miedwiediew jest w cieniu prezesa Gazpromu – Aleksieja Millera. Nie lubi być w centrum uwagi medialnej. Nie jest mu to do niczego potrzebne. Dowodzi całym eksportem firmy, co za tym idzie przez jego ręce przechodzi jakaś jedna trzecia gazu przeznaczonego na rynek europejski. I jeszcze jedna magiczna liczba – 60% przychodów giganta pochodzi z eksportu. Ten człowiek zna się na swojej pracy.
 
Może jego pozycja dla przeciętnego zjadacza chleba nic nie znaczy, ale prawda jest taka, że funkcję  którą sprawuje przyrównuje się szefowi dyplomacji Rosji. 
 
Niespełna 59-latek do branży energetycznej zapukał stosunkowo późno, bo dopiero w 2002 roku. Wtedy to został dyrektorem generalnym Gazexportu. Zresztą we władzach tej spółki pozostał także po zajęciu obecnego stanowiska w Gazpromie, czyli od 2005 roku. 
 
Miedwiediew w 2009 roku znalazł się na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi świata według Time`a. Przy tej okazji warto wspomnieć o tej sympatycznej twarzy Rosjanina. Przy tej okazji doszło do wywiadu. Wówczas padły słowa, które miały ocieplić wizerunek potentata: - Tak, Gazprom to monstrum, ale dobrotliwe monstrum. 
 
„A co jest dobre dla Gazpromu, jest dobre dla całego świata”
 
Powyższy cytat to nie tylko ulubiony frazes Miedwiediewa rzucany do dziennikarzy. To też podejście, które przekłada się na biznes sportowy. 
 
Oczywiście chodzi o jego pomysły na ekspansję KHL. Docelowo liga miałaby liczyć 64 zespoły. To oczywiście prowadziłoby do „globalizacji” rozgrywek. Już teraz w lidze występują ekipy klubowe z Rosji, Białorusi, Chorwacji, Czech, Kazachstanu, Łotwy, Słowacji i Ukrainy. Od sezonu 2014/15 dołączą także Finowie i być może Norwegowie (Valarenga uzyskała zgodę rodzimej federacji, czeka na decyzję KHL). 
 
Zresztą na przykładzie fińskiego Jokerit Helsinki można idealnie pokazać, że niemożliwe nie istnieje. Dlaczego? Liga ma się rozwijać na Skandynawię. Zatem trzej znajomi Władimira Putina – oligarchowie Giennadij Timczenko i bracia Arkady oraz Borys Rotenbergowie kupili klub. 
 
Miałaby powstać konferencja, w której byłby dywizje skandynawska i centralna. Nie może to dziwić, bo zainteresowane wstąpieniem i uczestnictwem są coraz bardziej kluby z Austrii, Niemiec, Szwajcarii czy Włoch. 
 

 

 

Innymi słowy, Miedwiediew chce stworzyć rozgrywki prawdziwie paneuropejskie. No bo co jest dobre dla KHL, jest dobre dla całego hokejowego świata, prawda?
 
Skąd się wziął w hokeju?
 
Miłość Miedwiediewa nie narodziła się od tak. Od dawna jedną z jego pasji jest jazda na łyżwach. Często bywa na meczach hokejowych. 
 
Gdy w 2008 roku powstawała KHL, on został prezesem (a Gazprom jednym ze sponsorów). Jest także członkiem Komitetu Wykonawczego w Rosyjskiej Federacji Hokeja na Lodzie (FHR). Dzięki swojej pozycji, także od 2008 roku, stał się reprezentantem federacji w radzie Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF).
 
I jeszcze jeden fakt z 2008 roku. SKA Sankt Petersburg zyskało nowego właściciela. A jakże, Gazprom Export, którego dyrektorem generalnym jest nasz bohater. Do 2011 roku pozostawał także na stanowisku prezesa „Żołnierzy”.
 
Pochodzący z Szachtiorska ekonomista ma ponoć także ciągle chrapkę na zaistnienie w... NHL. W 2009 roku mówi otwarcie, że dziwnym jest fakt, że takie hokejowe miasto jak Québec nie posiada klubu w najważniejszych rozgrywkach. A może chciał utworzyć tam team i włączyć go do „swojej” ligi? Nie byłoby to jakieś niezwykłe... Nie dla niego. 
 
Co dalej?
 
To chyba oczywiste. Przede wszystkim dalsza ekspansja KHL. Cel tego projektu jest prosty. Detronizacja NHL. I choć wydaje się to mało realne to... pieniądze inwestowane są tam ogromne. Pokazał to zeszłoroczny lokaut w NHL. 
 
I pamiętajmy o jednej ważnej sprawie, jeżeli mówimy o sprawach, w które zaangażowany jest Gazprom. - Firma nie jest zarządzana w myśl zasady zwiększania zysków, służy raczej jako polityczne narzędzie – twierdzi William Browder, założyciel Hermitage Capital Management Ltd.
 
Dlatego widzimy Gazprom w wielu projektach sportowych, Miedwiediew nie musi się liczyć z finansami. Zresztą jego pamiętna obietnica z 2007 roku o największej kapitalizacji na świecie sięgającej biliona dolarów w ciągu siedmiu – dziesięciu lat dziś wywołuje ironiczny uśmiech. Wszakże pomylił się on o jedyne 910 miliardów dolarów. Przez politykę wydawania Gazprom zanotował największy spadek pod względem kapitalizacji (o 154 miliardy – przyp. PK), a Miedwiediew został obiektem wielu żartów. Jednak to nie wpłynie na jego pozycję. Nie może, bo w Rosji polityka i sport to jedność.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (1) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.