Wywiady
Arsenal wydaje to, co zarobi
14. grudnia 2013
autor: Krzysztof Baranowski
– Na początku pragnę przypomnieć, że nie jestem fanem Arsenalu, ale pracowałem dla nich, jak i dla kilku innych klubów z Premier League, którym doradzałem w sprawach marketingowych – mówi Alex Fynn, autor publikacji związanych z angielskim klubem.

– Myśli Pan, że Ivan Gazidis miał rację nazywając Arsenal "angielskim Bayernem Monachium"?

– Arsenal obraca zaledwie jedną trzecią tego co Bayern, a do tego w ciągu ostatnich dziewięciu lat nie wygrał ani jednego trofeum. Przed Kanonierami jeszcze długa droga, aby mogli używać takiego określenia. Niemniej, poczynili ostatnio spory progres zarówno pod względem sportowym, jak i marketingowym, tego nie można im odmówić.

– No właśnie, dziewięć długich lat bez żadnego trofeum. Uważa Pan, że powodem posuchy jest budowa nowego stadionu? Czy może są jakieś inne powody?

– Budowa Emirates Stadium pochłonęła mnóstwo pieniędzy i przez kilka pierwszych lat Arsenal nie miał funduszy na stworzenie klasowej drużyny. Zdecydowali, że inwestowanie w stadion było w tamtym momencie ważniejsze niż w zespół i mieli do tego prawo, to była ich decyzja. Wiązało się to jednak z brakiem pieniędzy na transfery, przez co nie mieli szans w rywalizacji z klubami, które bez skrupułów wydawały ogromne kwoty. W ciągu ostatnich kilku lat uzbierali jednak spore fundusze i mogli zainwestować je w piłkarzy, ale postanowili nie wydawać ich na wielkie gwiazdy. Zdecydowali się zaoferować długie kontrakty obecnym zawodnikom, aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, które miały miejsce w przeszłości. A to, że większość tych piłkarzy to Brytyjczycy, to nie przypadek.

– Jak wyglądają pańskie relacje z Arsene`em Wengerem? Jesteście sobie bliscy?

– Arsene jest moim sąsiadem i przyjacielem. Do zeszłego roku mieliśmy bardzo dobry kontakt, ale wtedy nastąpiło małe załamanie. Po śmierci rodziców i historii w tabloidach, które pisały na temat jego życia prywatnego, zrobił się bardziej wycofany, niedostępny.

– A kontakty z byłymi lub obecnymi piłkarzami Arsenalu? Przez tyle lat pracy w futbolu z pewnością zaprzyjaźnił się Pan z kimś z klubu.

– Trochę tego jest. Bob Wilson, Frank McClintock czy Peter Stroey, którzy w 1971 wygrali dla klubu dublet, to moi dobrzy znajomi. Podobnie jak Alan Smith, Ian Wright i Paul Davis, którzy byli gwiazdami w latach 90. ubiegłego stulecia. Co prawda, nie znam prywatnie żadnego zawodnika z obecnego składu, ale zupełnie inaczej wygląda sprawa z zarządem i sztabem szkoleniowym, gdzie mam kilku kolegów. A David Dein, były prezes Arsenalu, to mój dobry, długoletni przyjaciel.

– Uważa Pan, że Dein w dalszym ciągu powinien być prezesem klubu? To w końcu z nim Kanonierzy odnosili największe sukcesy.

– Zarówno Arsene Wenger, jak i cały klub, tęsknią za Davidem. On zawsze stawiał dobro drużyny na pierwszym miejscu, chciał trofeów i pomagał Wengerowi w sprowadzaniu odpowiednich piłkarzy. Sam również tęskni za Arsenalem, chciałby mieć, jak dawniej, wpływ na to, co się dzieje w klubie i oczywiście pozostał jego wiernym kibicem, którym był zawsze. Od kiedy opuścił Arsenal, wypowiada się o nich wyłącznie pozytywnie, zawsze ich wspiera.

– Nie sądzi Pan, że Uliszer Usmanow, z którym obecnie Dein współpracuje, powinien mieć większą władze w klubie?

– Usmanow ma 30 % udziałów w Arsenalu i powinien być członkiem zarządu – nie mam pojęcia dlaczego do tej pory nim nie został. Jeśli spełniłby swoje obietnice i naprawdę zrobił to, o czym mówi, to klub mógłby tylko zyskać. Obecnie polityka Kanonierów polega na wydawaniu wyłącznie tych pieniędzy, które sami zarobią, bez jakiegokolwiek życia na kredyt. Z fortuną Usmanowa mogliby pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, dzięki czemu rozwinęliby się zarówno pod względem piłkarskim, jak i marketingowym.

– Jak Premier League wypada na tle pozostałych rozgrywek krajowych? Chodzi mi oczywiście o względy marketingowe, czy naprawdę jest aż tak dobrze?

– Premier League jest największą, najlepszą i najbogatszą ligą na całym świecie zwłaszcza ze względu na ogromne pieniądze, które otrzymuje za prawa do transmisji spotkań – mówię tu zarówno o transmisjach w kraju, jak i za jego granicami. Przepaść dzieląca BPL i drugą najlepszą pod tym względem ligę, niemiecką Bundesligę, jest ogromna, bo wynosi ponad miliard euro. Co więcej, w następnych latach powinno być z perspektywy Premier League tylko lepiej, bo ma ona ogromny potencjał i wszystko wskazuje na to, że jeszcze bardziej zdominuje światowy rynek.

– Sądzi Pan, że Arsenal jest w stanie wygrać Premier League?

– Jeśli ominą ich kontuzje, to jak najbardziej, mają szansę na mistrzostwo Anglii. Uważam jednak, że oprócz szczęścia potrzebują jeszcze transferów. Muszą wzmocnić skład, bo w tym momencie mają zbyt wąską kadrę, a ich rywale dysponują większą liczbą klasowych piłkarzy. Na ten moment priorytetem wydaje się być sprowadzenie nowego napastnika, konkurenta dla Wojciecha Szczęsnego i kogoś do obrony, aby móc na dłuższą metę rywalizować o najwyższe cele.

Rozmawiał Mateusz Marchewka

powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.