Artykuły
Igrzyska w Krakowie – 21 mld kosztów, a ile przychodów?
20. listopada 2013
źródło: Blog Marketing Sportowy
Dziś debiutuje na naszych łamach kolejny autor, a w zasadzie - autorzy. Współpracę ze SportMarketing.pl rozpoczynają eksperci prowadzący blog Marketing Sportowy.

Na dobre rozgorzała dyskusja o zasadności ubiegania się przez Kraków o organizację zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku. Na świeczniku znalazł się temat, który tradycyjnie przyciąga zainteresowanie opinii publicznej – ile to będzie kosztować? We wstępnym budżecie wydatki związane z przygotowaniem igrzysk szacowane są na ponad 21 mld złotych. Postanowiliśmy przeanalizować kosztorys wydarzenia i ocenić realność uzyskania planowanych przychodów. 

Tekst dostępny także Blogu Marketing Sportowy.
 
W oficjalnych wypowiedziach przedstawiciele tzw. Komitetu Konkursowego Kraków 2022 unikają jak ognia podawania zakładanych kosztów organizacji igrzysk. Projekt budżetu imprezy można  jednak odszukać w 30 sekund jako załącznik do ogłoszenia przetargowego, które widnieje na oficjalnej stronie miasta (dla zainteresowanych: link bezpośredni).

Ze szczegółowej rozpiski dowiadujemy się, że koszty operacyjne igrzysk mogą wynieść 5,6 mld zł, zaś wydatki inwestycyjne 15,7 mld zł (przy zastrzeżeniu że 8,5 mld zł z tej kwoty to tzw. inwestycje niezbędne, zaś 7,2 mld zł stanowią inwestycje rekomendowane i konieczne, wśród których będzie się zapewne szukać pierwszych cięć), co daje nam łączny budżet w okolicach 21,3 mld zł (dla porównania – w przypadku Euro 2012 tylko wydatki na infrastrukturę sięgnęły 100 mld zł).
 
Trudno ocenić rzetelność tych danych. Wstępne wyliczenia miast-kandydatów do organizacji igrzysk z reguły znacząco rozmijają się z faktycznymi kosztami przeprowadzenia imprezy (z niekorzyścią dla pierwotnych założeń). Skrajnym tego przykładem jest Soczi 2014. W procesie aplikacyjnym Rosjanie zakładali dla imprezy budżet 10,5 mld $, który rozrósł się do gigantycznej sumy 50 mld $, co uczyni przyszłoroczne igrzyska zimowe zdecydowanie najdroższymi w historii.
Wobec koniecznych nakładów na infrastrukturę krakowskie 7,1 mld $ (dla uproszczenia przyjmujemy przelicznik 1 USD = 3 PLN) brzmi jednak rozsądnie. Wśród kontrkandydatów Krakowa o podobnej kwocie mówi Lwów, Oslo ocenia koszty na 5,3 mld $, Sztokholm podaje 1,5 mld $, ale niewykluczone, że ma na myśli wyłącznie koszty operacyjne. Ałmaty i Pekin o swoich szacunkach na razie nie informują, ale te dwie kandydatury dysponują zapewne najgłębszymi sakiewkami w stawce sześciu miast aspirujących do goszczenia olimpijczyków w 2022 roku.
 
Wygrzebanie precyzyjnych danych dotyczących kosztów poprzednich edycji ZIO jest dość karkołomnym zadaniem. Pęczniejący budżet nie jest tematem, który organizatorzy wydarzenia chcieliby rzucić na pożywkę mediom, a szczegółowe rozliczenia nie zawsze są dostępne – po Nagano 1998 stosowne dokumenty po prostu spalono. Szacuje się jednak, ze po Soczi to Japończycy właśnie mieli największy budżet w ostatnich dwóch dekadach.

 

 
Przyjrzyjmy się bliżej budżetowi operacyjnemu krakowskich igrzysk (czyli bez wydatków infrastrukturalnych).
 
Kraków 2022 zakłada następujące elementy po stronie przychodowej, które będą stanowić podstawę budżetu komitetu organizacyjnego:


 
Jest to rozpiska bardzo uproszczona, ale ujmuje główne źródła wpływów. Zwraca uwagę, że subwencje rządowe i samorządowe mają stanowić 37% budżetu operacyjnego w porównaniu do ok. 10% w przypadku Vancouver 2010 i 5% w przypadku Londynu 2012. 
 
Na ile realne są pozostałe szacunki? Wielkość tzw. wkładu MKOl zależy od wartości umów telewizyjnych i sponsoringowych podpisanych na dany cykl olimpijski z globalnymi partnerami i być może osiągnie planowaną przez Kraków 2022 wartość (764 mln $), ale jest to założenie bardzo optymistyczne – trzy lata temu Vancouver otrzymał od MKOl ok. 600 mln $. Co do pozostałych pozycji, warto porównać je z danymi dostępnymi nt. innych edycji ZIO.


Kraków zdecydowanie przeszarżował z szacunkami wpływów ze sprzedaży biletów. Przy ich obliczeniu jako benchmark przyjął ceny i procent sprzedanych biletów podczas kanadyjskich igrzysk z 2010 r., które były pod tym względem rekordowe. Przypuszczamy, że Kraków miałby problem z uzbieraniem choćby połowy kwoty uwzględnionej w tej pozycji w projekcie budżetu.
 
Przewidywane wpływy z licensingu (w tym merchandising) również wydają nam się zbyt wysokie.
 
Umowy z lokalnymi sponsorami i dostawcami zdaniem przedstawicieli polskiej kandydatury przyniosą blisko 100 mln $ do budżetu operacyjnego (trzeba tu zaznaczyć, że dodatkowe 55 mld $ od partnerów uwzględnione jest jako element finansujący wydatki inwestycyjne). To bardzo niewielka kwota w porównaniu z Soczi, Vancouver czy Salt Lake City, ale faktycznie – potencjalne przychody od sponsorów narodowych nie będą silną stroną polskiej kandydatury. My oceniamy, że zamknęłyby się one w granicach 150-200 mln $ przy ok. 60 krajowych partnerach imprezy. Wypada to bardzo blado przy ostatnich osiągnięciach organizatorów ostatnich igrzysk w Pekinie, Vancouver i Londynie oraz w zestawieniu z przewidywaniami dotyczącymi Soczi 2014 i Rio 2016.
 

 
Naszym zdaniem bardziej realne byłoby zatem następujące zestawienie przychodów dążące do zbilansowania zakładanych kosztów operacyjnych (dodaliśmy pozycję „Inne” – z reguły ok. 10% przychodów):


40-procentowy udział funduszy rządowych i samorządowych w budżecie operacyjnym nie tylko nie zostanie dobrze przyjęty przez opinię publiczną (a wydatki inwestycyjne niemal w całości mają być finansowane ze środków publicznych i funduszy strukturalnych), ale będzie działał też na niekorzyść kandydatury w procesie aplikacyjnym. Dla porównania – miasta ubiegające się o organizację ZIO w 2018 r. szacowały wkład rządowy na 2,7% (Monachium), 3,3% (Annecy) i 8,5% (Pyeongchang).
 
Droga przed Krakowem długa i wyboista, tym bardziej że do faworytów wyścigu o organizację ZIO 2012 nie należy – na dziś za kandydata numer 1 uznajemy Oslo. Planowane koszty będą niewątpliwie trudne do przełknięcia dla opinii publicznej, stąd bardzo istotne rolę w procesie aplikacyjnym odegra umiejętność komunikowania przez Kraków idei organizacji wydarzenia oraz rozmawiania z mediami i społeczeństwem nt. „za” i „przeciw” kandydatury. My jesteśmy „za”, ale to już temat na oddzielny wpis.

Blog Marketing Sportowy
 
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.