Wywiady
Ma działać od Syberii po Arabię Saudyjską
23. kwietnia 2013
autor: Krzysztof Baranowski
Arnoud Fiolet reprezentuje European Turf Group - organizację zajmującą się promocją innowacji w produkcji sztucznych boisk sportowych.


(Na zdjęciu Andrzej Kretek podczas treningu Widzewa Łódź na sztucznej nawierzchni)

Choć sztuczna murawa nie jest normą na stadionach piłkarskich, jest kilka klubów, które korzystają z takiego rodzaju nawierzchni. Wiara w syntetyczny trawnik praktykowana jest m.in. na moskiewskich Łużnikach, czy we francuskim Lorient. Interesy drużyn, które przerzuciły się na tego typu podłoże reprezentuje European Turf Group, której przedstawiciel - Arnoud Fiolet - wyjaśnił nam kilka interesujących kwestii.

- Jaki był cel powołania do życia European Turf Group?

- Naszym celem jest monitorowanie i propagowanie innowacji na rynku sztucznych nawierzchnii sportowych. Małe i średnie przedsiębiostwa, które działają w obrębie takich projektów, szukają platform, na których mogą się promować. Z drugiej strony, nasza pozycja pozwala na na naciskanie na firmy w kwestii podaży i cen.

- Jednym z zadań ETG jest analiza działań na rzecz innowacji w produkcji sztucznej trawy dla obiektów sportowych. Czego możemy spodziewać się w tym temacie w najbliższej przyszłości?

- Mówiąc ogólnie, prace zmierzają w trzech kierunkach. Pierwszym z nich, jest wyposażenie stadionów w moduł, który w łatwy sposób będzie "podmieniał" sztuczną murawę z naturalną. Po drugie - pojawić mają się nowe formy ogrzewania boisk, tuż pod sztuczną nawierzchnią, co zmniejszy zużycie prądu o około 40-50%. Po trzecie - nowe metody wytwarzania trawy mają zwiększyć podobieństwo podłoża do naturalnego boiska.

- Branża produkcji sztucznych boisk rozwinęła się stosunkowo niedawno. Możesz przybliżyć historię tego zjawiska?

- Idea sztucznych boisk narodziła się w USA. Pierwszy taki projekt zrealizowano tutaj w 1966 roku w Houston. Jego celem było stworzenie boiska, które wytrzyma trudy spotkań futbolu amerykańskiego, więc murawa powstała z całkowicie syntetycznego nylonu (potocznie nazywamy to pierwszą generacją). Od tego czasu, materiał ten przyjął się w latach siedemdziesiątych w hokeju na trawie, skąd przywędrował niecałą dekadę później do Europy. Tutaj został zmodyfikowany przez dodanie polipropylenu i polietylenu, co zmniejszyło jego cenę i zwiększyło miękkość. Mimo wszystko, rynek boisk pierwszej i drugiej generacji nie był duży, bowiem nie przypominał naturalnych warunków. Po decyzji FIFA w 2003 roku, która zezwoliła na używanie tych materiałów, rynek zalały projekty sztucznych boisk, w tym ten najbardziej popularny - Orliki. Jest popyt, jest podaż.

- Wspomniałeś o FIFA. Wasze działania są wspierane przez jakieś sportowe organizacje?

- Nie mamy bezpośrednich kontaktów ani z FIFA, ani z UEFA. Pracownicy różnych organizacji angażują się jednak w nasze projekty.

- Jakie sporty mają kontakt ze sztuczną murawą?

- Naszymi kontrahentami są rozmaite kluby europejskie. Rozumiemy ich biznesowe podejście, wedle którego chcą m.in. zaoszczędzić swoje pieniądze, dlatego do każdego klienta podchodzimy indywidualnie.

- Jaki rynek jest największym importerem boisk ze sztuczną nawierzchnią?


- Kiedyś była to Hiszpania. Teraz, kiedy większość krajów ogranicza wydatki, liderem są państwa o dużym wskaźniku wzrostu gospodarczego. Myślę, że aktualnie można tak mówić o Niemczech.

- Jak jest z wytrzymałością takiej trawy? Jest ona w stanie wytrzymać siarczysty mróz i wysoką temperaturę jednocześnie?

- Nie ma tutaj oczywistej odpowiedzi. Jeśli masz produkt dobrej jakości, nie ma znaczenia, gdzie go wykorzystujesz. Ma działać od Syberii po Arabię Saudyjską.

(Rozmawiał Krzysztof Baranowski)
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.