Wywiady
Sieczko: Siatkonoga może mieć w Polsce mocny cykl imprez
9. listopada 2012
autor: Jakub Jankowski
– Mając porównanie z Beach Soccerem, siatkonoga to jedna z najdynamiczniej rozwijających się dyscyplin sportowych na świecie – mówi w wywiadzie ze SportMarketing.pl Michał Sieczko, założyciel Siatkonoga Polska.

Kliknij na zdjęcie, aby je skomentować
– Pierwsze mistrzostwa Polski w futnet odbyły się w 2005 roku. Jak na przestrzeni tych siedmiu lat rozwija się ta dyscyplina w naszym kraju?
– W roku 2004, czyli w drugim roku posiadania i wprowadzania przeze mnie Beach Soccera w Polsce, zostałem zaproszony do współtworzenia konceptu siatkonogi na świecie, zarówno w odmianie na niskiej siatce (futnet), jak i odmianie plażowej na wysokiej siatce (footvolley). Zdecydowałem, że spróbuję wdrożyć i wypromować także te koncepty sportowe w naszym kraju. Zacząłem od wybrania reprezentantów Polski w footvolley spośród zawodników Beach Soccera. W 2004 roku pojechaliśmy do Aten w roku na Mistrzostwa Świata w footvolley, aby nauczyć się tej dyscypliny. Rok później zorganizowaliśmy, przy pomocy ówczesnego wiceprezydenta Zgierza, aktualnie posła Krzysztofa Kwiatkowskiego, I Mistrzostwa Polski w Futnet połączone z pokazami w wykonaniu mistrzów świata. Tak zaczęła się siatkonoga w Polsce. Przez kolejne lata, ze względu na Beach Soccer, footvolley był schowany do „szuflady”. Z przyczyn obiektywnych nie dało się połączyć obu dyscyplin w jednym miejscu i na jednej imprezie, choć takie pomysły były. Jeśli chodzi o futnet, nie kolidował on czasowo z Beach Soccerem, w związku z czym mogliśmy organizować Mistrzostwa Polski i desygnować reprezentację Polski na Mistrzostwa Europy, czy świata i tak też robiliśmy. W roku 2010 PZPN siłowo przejął struktury Beach Soccera w Polsce, które stworzyłem. Choć poniosłem osobiście i jako firma ogromne straty, to skorzystała na tym siatkonoga. W roku 2011 zorganizowaliśmy I Mistrzostwa Polski w Footvolley w Sztutowie, a pierwsi Mistrzowie Polski (Sebastian Letniowski/Tomasz Broner) w nagrodę zostali powołani do reprezentacji Polski i desygnowani na Mistrzostwa Świata w Footvolley w Dubaju. W tym samym roku rozegraliśmy Mistrzostwa Polski w Futnet, a złożona z najlepszych zawodników reprezentacja Polski, uczestniczyła w Mistrzostwach Europy w futnet. W tym roku mamy już za sobą sezon footvolleya (Mistrzostwa Polski-Charzykowy, Puchar Polski-Sztutowo), Mistrzostwa Wielkopolski w Futnet (Kleczew), a przed nami Mistrzostwa Świata w Futnet (7-9 grudnia, Nymburk, Czechy) i VII Mistrzostwa Polski w Futnet (15-16 grudnia, Kleczew). 
 
– A jak wygląda kwestia zainteresowania tą dyscypliną ze strony miast gdzie są one organizowane, czy kibiców?
– Liczba turniejów rośnie, liczba ośrodków zainteresowanych promocją poprzez siatkonogę i zawodników uprawiających futnet i footvolley także. Warto zwrócić uwagę, że niewiele dyscyplin sportowych może pochwalić się takim rozmachem Mistrzostw Świata. W imprezie takiej rangi udział weźmie 21 krajów z seniorskimi drużynami, 9 krajów wystawi zespoły kobiece, 11 krajów ma swoich juniorów, a efekcie bilety wyprzedano 1,5 miesiąca przed imprezą. Mając porównanie z Beach Soccerem, siatkonoga to jedna z najdynamiczniej rozwijających się dyscyplin sportowych na świecie. 
 
– W jakiej formie toczą się rozgrywki? Czy jest to całoroczna liga, czy cykliczne turnieje? 
– Do tego roku włącznie, w Polsce odbywały się imprezy mistrzowskie rangi krajowej punktowane do rankingu Siatkonoga Polska. Od roku 2013, zgodnie z nową strategią rozwoju siatkonogi w Polsce, będą trzy kategorie turniejowe: Regio, Challenger i Pro. W zależności od kategorii turniejowej, lokalny promotor Siatkonoga Polska, uzyska określone prawa, obowiązki i korzyści wynikające z organizacji turnieju. Takim promotorem może zostać zarówno osoba fizyczna, jak i ośrodek sportu, firma, hotel z zapleczem sportowym, czy inny podmiot gospodarczy zainteresowany promocją poprzez siatko nogę. Co do turniejów, to każdy z nich będzie punktowany do rankingu SP, co oznacza, że każdy zawodnik biorący udział w turnieju, zdobędzie punkty do ogólnopolskiego rankingu SP. Najwyżej punktowane będą turnieje Pro Tour (Mistrzostwa/Puchar Polski). 
 
– W jaki sposób docieracie do konkretnych miast jak Kleczew, czy Tomaszów? Na Waszej stronie internetowej można wyczytać, że metodą jest pozyskiwanie lokalnych promotorów, o których już zresztą mówiłeś.
– Koncept Siatkonoga Polska, podobnie jak niegdyś Beach Soccer Polska, jest oparty w 100% na marketingu sportowym, co oznacza, że sport ten rozwija się wyłącznie dzięki osobom i formom zainteresowanym promocją poprzez sport. W finansowaniu siatkonogi w Polsce pomagają lokalni promotorzy, sponsorzy i partnerzy, do których kierujemy oferty współpracy. Gdyby nie zaangażowanie Gminnego Ośrodka Kultury w Chojnicach, Sztutowskiego Lata, Urzędu Gminy w Kleczewie i pozostałych naszych promotorów, z pewnością siatkonogi by w Polsce nie było. Niemniej jednak, siatkonoga jest na początku swojej drogi i jej atrakcyjność może sprawić, że doczekamy się w Polsce mocnego cyklu imprez w futnet i footvolley z turniejem na miarę World Tour w siatkówce plażowej w Starych Jabłonkach. Przecież hotel „Anders” w Starych Jabłonkach, to wzorcowy przykład ponadnarodowego sukcesu promocyjnego hotelu poprzez inwestycję w nowoczesny koncept sportowy. 
 
– Jak wygląda kwestia pozyskiwania sponsorów? Czy są firmy, które współpracują  z Wami na stałe? 
– Siatkonoga dopiero tworzy swoją marketingową tożsamość i choć mamy już swoich sponsorów takich jak Las Vegas Power Energy Drink, to dopiero zaczynamy marketingową przygodę. Udało nam się osiągnąć ogromny sukces z marką LECH, czy następnie ENERGA, jako sponsorami tytularnymi Beach Soccera. Teraz liczę na to, że niedługo będzie nam dane tworzyć Siatkonogę we współpracy z jedną marką, jako sponsorem tytularnym cyklu imprez w footvolley i w futnet, a także reprezentacjami w tych dyscyplinach. Pozyskanie strategicznego sponsora siatkonogi w Polsce jest podstawowym warunkiem, aby rozwinąć ten koncept i osiągnąć z nim wymierne sukcesy organizacyjne, sportowe i marketingowe. 
 
– Na jakich zasadach współpracujecie z firmami? Wiadomo,  że w obecnych czasach, firmy niechętnie inwestują w sport. Wy podpisujecie umowy barterowe, czy otrzymujecie finansowe wsparcie? 
– Firmy zainteresowane promocją poprzez siatkonogę mogą zostać sponsorem lub partnerem. Sponsor przekazuje nam określone środki finansowe, natomiast z partnerem współpracujemy na zasadzie barterowej. Oczywiście sponsorzy uzyskują więcej korzyści, aniżeli partnerzy. 
 
– Jacy znani zawodnicy z boisk trawiastych grają w footvolley i futnet? Czy jest szansa, aby wykreować mistrzów, którzy w przeszłości niekoniecznie byli dobrymi piłkarzami na boiskach trawiastych? 
– Aktualnym mistrzem Polski w futnet jest Siatkonoga Team Szczecin, którą tworzą: Bartosz Ława i Arkadiusz Kondraciuk. Są nie do ogrania przez ostatnie trzy lata. Jednak po piętach depcze im bardzo mocna konkurencja, czyli m.in. pierwszy profesjonalny klub siatkonogi w Polsce – Blokers Łódź. Faktycznie siatkonogę w Polsce uprawiają głównie aktualni i byli piłkarze, choć z czasem, podobnie jak w innych krajach, powinno to ulec zmianie. Pierwszym Mistrzem Polski w siatkonogę był piłkarski Mistrz Polski z ŁKS Łódź, Grzegorz Krysiak. Brązowy medal ubiegłorocznych mistrzostw Polski wywalczył Olgierd Moskalewicz, a Marek Walburg, Jacek Berensztajn, Krzysztof Kukulski, Dariusz Matusiak, czy Maciej Stolarczyk brali udział w naszych turniejach. Mimo to, przyszłość siatkonogi, podobnie jak Beach Soccera należy do ludzi, którzy postawią na ten sport i się mu poświęcą, a niekoniecznie osiągali sukcesy w piłce nożnej. Takim przykładem są zawodnicy Blokers Łódź, spośród których czterech znalazło się w reprezentacji Polski na tegoroczne Mistrzostwa Świata. To furtka dla tych, którzy kochają sport, mają smykałkę do rywalizacji i otwarte głowy. 
 
– Mówiłeś o tym, jakie imprezy siatkonogi czekają na nas w kraju. A jak wygląda kwestia imprez poza Polską? 
– Mistrzostwa  Świata w Futnet to nasz tegoroczny  priorytet. To największa impreza siatkonogi jaka kiedykolwiek była organizowana. Podzielona na dwa etapy, gdyż juniorzy i kobiety zagrają w Brnie, a seniorzy w Nymburku. Zagramy we wszystkich trzech konkurencjach seniorskich (singiel, debel, trójki – przyp. red.). Mistrzostwa Świata śledzić będzie można na żywo na www.tvcom.cz, bilety zostały wyprzedane, a atmosfera w hali Centralnego Ośrodka Sportu w Nymburku zapowiada się niesamowicie.
 
– Jak w zestawieniu z innymi krajami wypadają polskie reprezentacje siatkonogi? 
– Jeśli chodzi o footvolley, byliśmy sklasyfikowani na 28. miejscu na świecie w roku 2011. Na razie daleko, ale proszę zwrócić uwagę, że ten sport jest obecny w Polsce od dwóch lat, w trakcie których odbyły się trzy turnieje. Z futnetem jest lepiej. Światowy ranking będzie znany po Mistrzostwach Świata, ale zajmujemy miejsca od 5 do 8 w Europie. Zależy od konkurencji. 
 
– Twarzą Fotvolleya na świecie jest Brazylijczyk Romario. Jak to się przekłada na Polskę? Czy jego osoba przyciąga zawodników do uprawiania tej dyscypliny? 
– Romario promuje footvolley i oczywiście ma to wpływ na rozpoznawalność tej dyscypliny. Może także zdecydować o jej obecność na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 jako dyscypliny pokazowej. Jeśli chodzi o Polskę, to jego osoba bezpośrednio w tym nie pomaga, ale zawsze możemy pokazywać Romario w działaniach PR. Jeśli chodzi o futnet, to najlepszą reklamą jest gra w wykonaniu najlepszych na świecie i rozwój tego sportu. Nie ma indywidualności na miarę Romario, a ostatnio futnet promowała w spotach TV, tenisistka Petra Kvitova. 
 
– Ile na chwilę obecną mamy w Polsce stałych zespołów w footvolley i futnet? 
– Łącznie w obie siatkonogi gra ok. 40 drużyn. Ta liczba z każdym rokiem rośnie. 
 
– Czy zamierzacie poszerzać rozgrywki o turnieje kobiece i młodzieżowe? 
– Stopniowo będziemy rozwijać siatkonogę o struktury kobiece i juniorskie. By to robić potrzebne są pieniądze na zabezpieczenie rozwoju tych struktur. Z pewnością pozyskanie strategicznego sponsora, pozwoliłoby na rozwój siatkonogi wśród kobiet i juniorów. W tej chwili, jednym z naszych celów jest wprowadzenie do struktur światowych dwóch sędziów z Polski. Maciej Adamczyk i Michał Baiński zostali desygnowani do uczestnictwa w kursie sędziowskim UNiF i być może kolejni Polacy, po naszych reprezentantach rozpoczną swoje międzynarodowe przygody z siatkonogą.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.