Wywiady
Granger: Największym wyzwaniem było uzyskanie równowagi
26. października 2012
autor: Krzysztof Baranowski
David Granger, były szef polityki społecznościowej Red Bull Racing, odpowiedział portalowi SportMarketing.pl na kilka pytań.


Granger dołączył do występującego w Formule 1 zespołu w 2005 roku, w którym opracował system komunikacji z kibicami zespołu. Po wprowadzeniu na rynek „Red Bulletin” przeszedł do Scuderia Toro Rosso, gdzie odpowiedzialny był za kanały społecznościowe. W sezonie 2011/2012, Red Bull Racing miał dzięki niemu najwyższą liczbę kliknięć „Lubię to” ze wszystkich zespołów w padoku, a liczba zwolenników na Twitterze wzrosła o 180%. Teraz podejmuje pracę w agencji marketingowej Bell+Watson.

- Pracowałeś nad rozwojem polityki marketingowej dwóch zespołów Formuły 1. Jakie były największe trudności w trakcie pracy na tych stanowiskach?
- Formuła 1 to ściśle kontrolowany sport, w którym postęp techniczny i projekty są pilnie strzeżone i niezwykle cenione. Media społecznościowe to odwrotność tej tezy - muszą być otwarte i ukierunkowane na wymianę informacji. Największym wyzwaniem jest więc tutaj uzyskanie odpowiedniej równowagi, aby wiadomości były interesujące, ale nie zdradzały zbyt wiele. Linia między przydatnością informacji dla rywali, a kontaktem z fanami jest bardzo cienka. Takie błędy są więc tutaj bardzo spektakularne.

- Jesteś autorem ogromnego wzrostu popularności zespołu ze stajni Red Bulla. Co było źródłem tak ogromnego sukcesu?
- Nie sądzę, że laury należą się tylko mnie. W czasie pracy w Red Bullu starałem się wprowadzać nowe pomysły i eksperymentować na polu social media. Kibice mogli znaleźć u nas informacje, których nikt inny nie miał, bowiem koncentrowałem się nie na torach, pojazdach i wynikach, a doświadczeniu nabywanym przy pracy w Formule 1. Pojawiały się u nas plotki z padoku, czy zdjęcia z garażu.

- Red Bulletin, który współtworzyłeś, jest teraz publikowany w ośmiu krajach na całym świecie. Spodziewaliście się takiego sukcesu tego magazynu?
- Kiedy zaczynaliśmy nie. To była bardzo niszowa publikacja, która skupiała się wyłącznie na kilku informacjach ze świata zawodów. Miał jednak świetny design, dobrych felietonistów i fotografów. Dzięki temu osiągnął sukces.

- Sporty motorowe nie są Ci obce. Co sądzisz o ich pozycji w globalnym sporcie? Jakie są ich możliwości promocyjne?
- Ogromne! Formuła 1 to jeden z niewielu sportów, który zostawia swój ślad na całej planecie, a więc w zakresie promowania marki nie ma większych możliwości. Jest on niezmienny w każdym zakątku globu - w Australii, Kanadzie, Japonii, czy Chinach wszystko wygląda tak samo.

- Rozpoczynasz pracę w Bell+Watson. Jakieś plany na przyszłość?
- Chcemy stworzyć agencję mediów społecznościowych, w której klient będzie się czuł najważniejszy. Korzystając z doświadczenia nabytego w Formule 1 będziemy dążyć do doskonałości.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.