Wywiady
Nasze pomiary pokazały słabość pozostałych metod
30. września 2012
autor: Jakub Jankowski
Rozmawialiśmy z Arturem Łobanowskim, jednym z pomysłodawców i współtwórców Brand Signals.

Kliknij na zdjęcie, aby je skomentować
- System Brand Signals zadebiutował podczas tegorocznego Euro. Od tego czasu o Waszym projekcie nic się nie słyszy…

Artur Łobanowski: - Wynika to z tego, że podczas Mistrzostw Europy Brand Signals był testowany. System monitoringu i wyceny ekspozycji marek w wersji handlowej zamierzamy wprowadzić późną jesienią lub wczesną zimą. Podczas Euro używaliśmy tzw. wersji alfa, która miała pokazać, czy wszystko działa tak, jak powinno. Sprawdzaliśmy również, czy wyniki pomiarów naszego algorytmu będą zbliżone do tych otrzymywanych przy monitoringu marek dokonywanych przez człowieka, w sposób tradycyjny. Euro było dobry momentem, ponieważ wiedzieliśmy, że pojawią się tam największe firmy, które będą badać wartość szacunkowego ekwiwalentu reklamowego.

- I jak oceniacie testy?
- Od strony technologicznej system zdał egzamin na „piątkę”. Co do samych pomiarów, baliśmy się trochę specyfiki piłki nożnej. W 80% czasu transmisji meczu pokazywany jest przecież obraz ze środka boiska.

- Więc Brand Signals jest bardziej miarodajnym systemem od tradycyjnych?
- Nasze pomiary pokazały słabość pozostałych metod. Dotychczas zliczane było wszystko, co pojawiało się na ekranie. A tak nie powinno być. Przecież kamera podąża za piłką, a nie za bandami reklamowymi. Co za tym idzie, nie wszystkich reklamodawców dostatecznie widać i rzeczywista wartość mediowa jest znacznie niższa niż ta, która podają firmy nie dysponujące możliwością oceny jakości wystąpień...

- Coś Was zaskoczyło po testach BS?
- Tak. Zauważyliśmy dużą dysproporcję pomiędzy wartością mediową zryczałtowaną, czyli uwzględniającą wszystkie wystąpienia logotypów, a wartością mediową sparametryzowaną, obejmującą wystąpienia logotypów w polu uwagi widza. W tej pierwszej grupie największą wartość miał Powerade 4 miliony 603 tysiące zł, a w drugiej Sharp wart ponad 524 tysiące zł.

- To zdecydowanie niższe wyceny niż te sugerowane np. przez Pentagon Research. Zresztą PR stwierdził, że Wasza metoda nie jest skuteczna, bowiem ludzkie oko widząc część logotypu, jest w stanie sobie uzmysłowić, co to za reklamodawca…
- Ja z Pentagon Research nie chcę polemizować. Oni odnieśli się do artykułu, który ukazał się w Gazecie Wyborczej. To ich sprawa, nie chcę o tym dyskutować. Co do samej tezy, że człowiek jest w stanie skojarzyć sponsora, nie widząc pełnego logo, to czekam na osobę, która pokaże mi na ten temat badania. Jakiekolwiek. To luźne dywagacje, nie mające poparcia w konkretnych liczbach. Jaki procent logotypu powinien zobaczyć człowiek, żeby rozpoznać reklamodawcę? 50%? 60? A może 85%? Nikt tego nigdy nie zbadał stąd moje zdziwienie opinią Pentagon Research który, bądź co bądź, ma spore doświadczenie w monitorowaniu ekspozycji logotypów. Chyba jednak nie dość duże, żeby zrozumieć zaawansowaną technologicznie metodologie pomiaru Brand Signals.

Żeby nie być gołosłownym dodam, że zrobiliśmy test. Badając wartość mediową za pomocą Brand Signals, jednocześnie zaprosiliśmy do współpracy sześciu doświadczonych analityków marketingowych nazwanych przez nas „algorytmem białkowym”. W trakcie meczów monitorowali oni wystąpienia logotypów metodą stosowaną przez Pentagon Research. Chcieliśmy zestawić wyniki monitoringu za pomocą Brand Signals, odnosząc go do wyników uzyskanych analogowo. Okazało się, że nasz system jest bardziej precyzyjny. W każdej sekundzie transmisji jest 25 klatek. I nasz system to dokładnie analizował. Więc już na wstępie okazał się 25-krotnie skuteczniejszy. Nie wspominam o informacjach jakościowych dotyczących wielkości logotypów, ich współrzędnych etc. To dane nieosiągalne dla tradycyjnego „zliczania na piechotę”.

- Co pokazały wyniki testów?
- Co do wyników osiągniętych przez zespół analityków, to żaden z ich raportów nie pokrywał się… Każdy przedstawiał inną wartość. Mało tego, rozbieżności sięgały nawet 20%. To w obecnym, zdigitalizowanym świecie nie do zaakceptowania.

- Jaka przyszłość czeka Brand Signals?
- Nie wiemy jeszcze, w jaki sposób będzie sprzedawany system. Mogę zdradzić, że będzie to robić jedna z największych na świecie sieci badawczych. Jesteśmy już bliscy ostatecznego porozumienia. Ale w jaki sposób BS będzie sprzedawany, czy na zasadzie raportów, czy zakupu przez użytkownika i samodzielnego programowania na komputerze, tego jeszcze nie mogę powiedzieć.
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.