Wywiady
Baseball w Polsce to wciąż amatorski sport
18. sierpnia 2012
autor: Jakub Jankowski
Baseball to jedna z najpopularniejszych dyscyplin sportu za oceanem. W Polsce także są chętni do uprawiania go, choć nie jest to duża grupa.

Kliknij na zdjęcie, aby je skomentować
O organizacji rozgrywek baseballowych w naszym kraju opowiedział nam Waldemar Szymański, prezes aktualnego mistrza Polski w tej dyscyplinie - MKS Stal BiS Kutno.

Waldemar Szymański: - Organizatorem jest Polski Związek Baseballu i Softballu. To są oficjalne rozgrywki, ponieważ związek podlega pod Ministerstwo Sportu i Turystyki. W Polsce funkcjonuje kilkadziesiąt amatorskich klubów. Od 1984 roku rozgrywane są mistrzostwa Polski. Trwają od kwietnia do października. Kiedyś były trzy ligi, obecnie są dwie. W Ekstralidze występuje siedem zespołów. Pierwsza liga jest podzielona na grupy: północną i południową. W północnej grają cztery zespoły, a w południowej trzy. Poza związkiem działają dwie ligi założone przez hobbystów: Śląska i Centralna, kilkanaście drużyn rozgrywa turnieje towarzyskie. Aktualnym oficjalnym mistrzem Polski jest zespół Stali BiS Kutno. Poza ligą, rozgrywany jest też Puchar Polski, choć zespoły nie są zobligowane do występowania w nim. Tak w skrócie wyglądają rozgrywki w Polsce.

- Jest jakaś reprezentacja Polski?
- Tak. Działa od 1990 roku i jej patronem jest oczywiście PZBiS. Jeszcze nigdy naszemu zespołowi, nie udało się awansować do Mistrzostw Europy, choć za każdym razem mocno o to walczy. Nawet ściągnięto kilku zawodników z USA, którzy mają polskie korzenie, ale w ostatnich eliminacjach przegraliśmy decydujący mecz ze Słowacją 5:10 i znów musieliśmy uznać wyższość rywali. Jest też zespół kobiecy, który w zeszłym roku zajął 17. miejsce na Mistrzostwach Europy.

- Baseball bez przerwy działa w Polsce od ponad 50 lat, choć niektórzy mówią, że pierwsze mecze rozgrywane były nawet w latach 20 zeszłego wieku. Jak ta dyscyplina sportu rozwija się w naszym kraju?
- To wciąż amatorski sport. Najbogatszym klubem w Polsce jest Stal Kutno. Na jego przykładzie wyjaśnię, jak w Polsce funkcjonuje taki zespół. Utrzymywany jest przez sponsorów i z dotacji miejskich. Pracujące osoby mogą liczyć na niewielkie diety. Trenerzy są na umowach zleceniach za kilkaset złotych. Za mecz zawodnicy mają 700 zł do podziału na piętnastu. Zdarzają się sytuacje, że dostają nagrody, tak jak niedawno od Marszałka Województwa dostali po 500-600 zł. Osoby uczące się, mogą liczyć na sportowe stypendium, które wynosi 300 zł. Jeśli chodzi o mecze, to dojazd i posiłek na trasie opłaca zawodnikom klub.

- To nie są wysokie kwoty. Trudno namówić młodzież do trenować baseballu?
- Jest coraz ciężej. Wszyscy chcieliby uprawiać sport, w którym można zarabiać więcej. Stypendia czasem przyciągają młodych do baseballu. Problem też jest taki, że to dyscyplina niszowa, bez tradycji w Polsce. Jest to dosyć trudny sport, a do tego nie jest łatwo kupić sprzęt. W dodatku nie jest najtańszy. Rękawica kosztuje ok. 300 zł, buty 350 zł, dobra pałka nawet 1 tysiąc zł, strój ok. 200 zł, a jedna piłka 25 zł. A tych piłek na sezon trzeba mieć kilkaset.

- Więc ile rocznie kosztuje utrzymanie drużyny baseballowej w Polsce?
- To kilkadziesiąt tysięcy złotych. W to wchodzą zawodnicy, trenerzy, sędziowie. Arbitrzy za mecz dostają 100 zł i zwrot za dojazd. Ponieważ mecz rozgrywane są systemem: jedno spotkanie w sobotę, a drugie w niedzielę, koszta sędziowskie się dwoją. To samo z wyjazdami. Jeden wyjazd np. na Śląsk pochłania od 5 do 6 tys. zł za dwa dni. System wygląda tak, że z każdym gra się cztery razy w sezonie. Przy siedmiu zespołach w lidze, daje to 24 mecze. Później play-off do trzech zwycięstw, do tego dochodzą spotkania Pucharu Polski. Łącznie w sezonie gra się ponad 40 razy.

- Ile osób chodzi na mecze w Kutnie?
- Obecnie jest to grupa ok. 100 osób. Ale najciekawsze mecze gromadzą około tysiąca widzów. W przeszłości w Kutnie spotkania oglądało nawet 4 tysiące widzów.

- Promocji baseballu nie pomaga to, że tej dyscypliny zabrakło na igrzyskach w Londynie.
- Niestety. W Pekinie jeszcze była. Jednak po tym, jak Światowy Komitet Olimpijski nie dogadała się z amerykańską Major League Baseball, która na czas igrzysk nie chciała przerwać ligi, uznano, że na razie baseballu w ogóle nie będzie. To była kara. MKOl uznał, że skoro nie będzie najlepszych zawodników, to dyscypliny nie będzie wcale w Londynie. Już wiadomo, że nie będzie nas też w Rio de Janeiro. Dlatego najbliższą szansą na udział baseballistów w igrzyskach jest 2020 rok.

- Coś takiego musi się też odbić czkawką wśród zespołów europejskich.
- Tak było. Ponieważ baseball przestał być sportem olimpijskim, obcięto nam dotację z budżetu centralnego o blisko 50 procent. Mimo wszystko, robimy co możemy. Staramy się nagłaśniać cały czas informacje o tym sporcie. Ale ciężko nakłonić młodych do grania. Wolą być piłkarzami lub koszykarzami, bo z tego są większe pieniądze i z tego będą w stanie kiedyś wyżyć. Ale nie załamujemy się. Czekamy na lepsze czasy. W Europie jest 2, 6 tysiąca zespołów, 2 tysiące stadionów do baseballu. Europejska federacja zrzesza 40 krajów. To pokazuje, że potencjał w tym sporcie istnieje.    
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (0) dodaj komentarz
© 2010-2019 SPORTMARKETING.PL. All rights reserved.